Społeczność
blog.ekologia.pl   Blogerzy   Klaudia Chmielewska   Przyszedł czas,aby Wam się do czegoś przyznać...
0

Przyszedł czas,aby Wam się do czegoś przyznać...

Kochani przyszedł czas,żebym Wam się do czegoś przyznała. Przyznała się do czegoś co powoduje,że jestem inna niż kiedyś. Będąc dzieckiem byłam nie do zniesienia, często się awanturowałam,ale dziś jestem już inną osobą. Dzięki wielu osobom,a także swoim przeżyciom,które sprawiły,że w obecnej chwili patrzę inaczej na świat. Na to co nas otacza. Zdarzało mi się dość często myśleć o tym,dlaczego to właśnie mnie spotkało. Dlaczego jestem niepełnosprawna, itd. Miałam bardzo osłabioną wiarę w Boga, nie mogłam zrozumieć czemu muszę tak cierpieć, czy w ogóle Bóg mnie kocha. Dzisiaj jednak na pewne sprawy patrzę inaczej i rozumiem znacznie więcej niż się niektórym wydaje. Mam już prawie 24 lata i od urodzenia jestem na wózku,więc się przyzwyczaiłam do swojej sytuacji,do choroby,która nie raz próbuje mnie pokonać,ale na pozycji wygranej ciągle jestem JA. Teraz patrząc z perspektywy czasu świat który mnie otacza jest dla mnie coraz mniej nieprzyjemny,a daje więcej możliwości spełniania się w życiu osobistym i może kiedyś w życiu zawodowym. Na razie ukończyłam drugie praktyki zawodowe z kierunku technik administracji, szykuję się do egzaminu. Niedawno pisałam próbny i udało mi się zdać,ale jeszcze dużo przede mną. Nie tylko w tej szkole,ale również w przyszłości, która dalej jest dla mnie jedną wielką niewiadomą, którą pragnę ciągle odkrywać. Pragnę ciągle się rozwijać,by potem na łożu śmierci powiedzieć "Tak zrobiłam to! Spełniłam się życiowo!". Pragnę być lepsza od siebie obecnej. Być jeszcze dalej niż teraz. Mieć rodzinę, dobrze prosperujący biznes, spełniać marzenia...

Teraz wiem czego chcę. Co będę robić i będę do tego dążyć. Niedługo rozpocznę znowu treningi i będę już na poważnie myśleć o rozpoczęciu tak zwanej kariery niepełnosprawnego sportowca. Zamierzam zapisać się do pewnego klubu sportowego,w którym chcę osiągać ogromne sukcesy. Wiem,że zanim do tego dojdzie czeka mnie ogrom pracy. Pracy nie tylko sportowej,ale również nad charakterem,abym była jeszcze bardziej wytrwalsza i silniejsza. By nikt mnie nie mógł złamać,ani zranić. Pragnę również móc kiedyś pomóc finansowo matce,która dla mnie oddała by wszystko. Jednak zanim to osiągnę muszę skończyć tą szkołę,pójść na staż,może na jakieś szkolenia zawodowe. 

Jednym słowem od samego początku muszę walczyć nie tylko z chorobą,ale także przeciwnościami losu,które mogą powalić na kolana,ale trzeba być twardym i nie dać się pokonać. Oko w oko stanąć z przeciwnościami, które nie raz stwarzają także ludzie i powiedzieć im "Ja nie dam rady? JA?! No to patrz!" i iść do przodu mimo,że nikt w ciebie nie wierzy. 
Ten wpis czytano 105 razy.